Moto Zauro Music

2010
08.08

To był mój pierwszy komercyjny zlot Motocyklowy. Komercyjny bo zorganizowany przy dużych środkach finanasowych dla całkiem sporej liczby motocyklistów. Byłem pod wrażeniem organizacji, pole namiotowe oddalone od parku maszyn czyli żadnego motocykla przy namiocie, strzeżony parking, scena koncertowa i zaplecze gastronomiczne. Liczne koncerty oraz konkursy typowo motocyklowe, jak rzut pustym kegem, toczenie beczki motocyklem, konkurs na najgłośniejszy wydech czy rozwalanie malucha kijem bejzbolowym. Były też konkursy dla pełnoletnich gości jak np. miss mokrego podkoszulka :). Na serio należą się brawa dla organizatorów, że udało się zapanować nad tą cała wiarą. Jednak jedna taka impreza na cały sezon w zupełności mi wystarczy, domyślam się że wszystkie są do siebie bardziej lub mniej zbliżone. Jeśli łódzka ekipa będzie jechała za rok, to może się podłącze kto wie :)

Czytaj resztę wpisu »

Słowackie winkle

2010
07.18

Ponieważ po poprzednim wypadzie (Węgry) dało się odczuć braku ostrzejszego latania po winklach na pomysł odwiedzenia naszych południowych sąsiadów przystał Mur (Michał). Koncepcja wyjazdu była prosta i klarowna. Lecimy głownie polatać, nacieszyć się jazdą, pozamykać opony, nacieszyć oczy widokami. Bez zbędnych przystanków i zwiedzania :).

Czytaj resztę wpisu »

W krainie białego wina, upału i komarów czyli Tokaj

2010
07.01

dsc_1318Swoją podróż do Tokaju zacząłem już w środę po pracy, pędzę przez Jurę w Pieniny gdzie chcę nocować w dobrze mi znanym polu namiotowym. Po zadekowaniu się, lokalsi zapraszają mnie na ognisko i wodę ognistą. Nie odmawiam ale nie można przesadzać bo przecież jutro czeka mnie odcinek Polska-Węgry. Wieczór upływa mi w miłej atmosferze, jednak praca oraz kilkaset przejechanych kilometrów daję się we znaki więc się żegnam z towarzystwem i idę spać.

Czytaj resztę wpisu »

Wyprawa na Słowację

2010
06.18

dsc_1281Jeden z kluczowych dostawców w pracy zaprosił mnie na wyprawę motocyklową na Słowację, która po części  ma być także szkoleniem ;). Plan jest prosty, spotykamy się w Radomiu i kolumną motocyklistów lecimy do naszych południowych sąsiadów. Nie chcąc wstawać bladym świtem i pędzić z Łodzi do Radomia,  cwaniakuję i nocuję na działce nad zalewem Sulejowskim, która wypada praktycznie w połowie trasy Łodz-Radom.

Czytaj resztę wpisu »

długi czerwcowy weekend w Karpaczu

2010
06.10

dsc_1080Ostatnio co tydzień wyjazd, i dobrze w końcu sezon (super deszczowy) w pełni. Co by nie marudzić i nie przynudzać do rzeczy…

Długi weekend trwał od czwartku do niedzieli. Nasi znajomi niestety nie zmotocyklizowani (jest takie słowo?) w Karpaczu zabawili już od czwartku. Ostatnio mieliśmy dość jazdy w deszczu i stwierdziliśmy że wyjedziemy z piątek rano. I to był strzał w 10, bo pogoda praktycznie jak drut.

Czytaj resztę wpisu »

Zakopane

2010
06.03

dsc_1015Pomysł wyjazdu w nasze piękne Tatry pojawił się już w połowie maja. Jednak kolejna powódź stulecia pokrzyżowała nam plany i finalnie na Podhalu  zawitaliśmy w ostatni weekend maja. Zapraszam do zapoznania się z relacją.

Dzień 1

Późnym popołudniem tzn po 18.00 startujemy z Łodzi, ponieważ po 21 robi się ciemno, a jeżdżenia w nocy nie lubię bardziej od ciepłego piwa, gnamy co sił Gierkówką, później autostrada A4 i finalnie Zakopianką. Czyli najgorsze na koniec… :/ Po 4h jazdy jesteśmy na miejscu. Do dyspozycji mamy superowy apartamencik z widokiem na giewont. Bajka. Robimy herbatę i idziemy spać, wszak jutro w górki.

Czytaj resztę wpisu »

Zamek w Gołuchowie

2010
05.22

… był celem naszej majowej jednodniowej wycieczki. Zamek leży na północny zachód od Kalisza. Czyli około 130 ok od Łodzi. W pogodne sobotnie przedpołudnie ruszamy do celu, o dziwo nie pada, dziwne przecież dzień bez deszczu jest dniem straconym. Po drodze napotykamy  na utrudnienia w ruchu a właściwie jego brak gdyż ruch wahadłowy przestał być wahadłowym a kierowcy spotkali się na środku zwężenia. I tutaj jest wyższość jednośladu, kawałek pobocza i zator staje się wspomnieniem. Przejeżdżamy przez Wartę i jesteśmy zszokowani wysokością stanu wody, akurat przechodziła tamtędy fala powodziowa. Liczni strażacy zabezpieczają most, jednak żywioł jest nie do okiełznania. Reszta podróży odbywała się już bez przeszkód. Przybywamy do celu i zastanawiamy się od czego zacząć zwiedzanie. Do wyboru jest zamek, pałac, muzeum Leśnictwa oraz żubry. Startujemy od muzeum, mieści się ono w dawnych budynkach powozowni. Jest ciekawsze niż mogło się wydawać, zgromadzono dużo sprzętu potrzebnego do uprawiania gospodarki leśnej, tablice informacyjne o zalesieniu na świecie (czy wiesz że największa powierzchnia lasów należy do Rosji?) a nawet wypchane zwierzęta w ich naturalnym środowisku. Po muzeum udajemy się do zamku, zwiedzanie zaczynamy od dziedzińca i licznych komnat  zdobionych gobelinami czy obrazami. Renesansowy zamek robi na nas świetne wrażenie, stwierdzamy że jest zdecydowanie za mało reklamowany, zresztą tak jak większość ciekawych atrakcji w Polsce. Nie będę szczegółowo opisywał rysu historycznego gdyż jest on do poczytania na stronie zamki.net.pl. Park opasający zamek to przeszło 22 hektary, zatem dojście do żubrów i koników polskich zajmuję nam sporo czasu. Na koniec jeszcze rzut okiem na pałac mieszkalny zwany Oficyną i kierujemy się w stronę domu. Tym razem jedziemy przez Kalisz gdzie  zatrzymujemy się na obiad na starówce. Sam Kalisz całkiem przyjemny, w końcu to jedno ze starszych Polskich miast. Ciemne chmury na horyzoncie, zapowiadają burzę (w końcu musi popadać) więc czym prędzej ruszamy do Łodzi. Niestety w Pabianicach wpadamy w sam środek piekiełka. Walił grad, a ulice zamieniły się w rwące rzeki, ponieważ w dwie minuty zrobiłem się całkiem mokry nie było sensu ubierać się w przeciwdeszczówki na szczęście Asia mniej zmokła, ach ta aerodynamika :)

Czytaj resztę wpisu »

III Zlot ADV

2010
05.10

O trzecim zlocie ADV wiedziałem już mniej więcej od listopada, zatem termin 16-18 kwietnia już od dawna był zapisany na czerwono w mojej moto agendzie.

Dzień 1

Długo wyczekiwany dzień wyjazdu w końcu się stał faktem, jak zwykle troszkę się zrywam z roboty gdyż o 13 jestem umówiony w Piotrkowie Trybunalskim z Nersem. Przybywając kilka minut przed czasem w ustalonych punkcie zbornym, nawet nie zdążyłem skończyć kawy a tu z dokładnością do minuty podjeżdża Neru, no no, to się nazywa punktualność. Szybkie dotankowanie i jedziemy. Przebić się tylko przez Piotrków Trybunalski, dalej już luźno i mniej ruchliwie. W czasie jazdy po koszmarnie dziurawej drodze, zastanawiam się jak można po Polsce śmigać ścigaczami albo cruiserami. No widać można… :) Zacięcia niektórym nie brakuje. Po drodze wpadamy na obiadek, dwa placki po węgiersku znikają w mig. Niestety Morsko osiągamy dość szybko, w końcu to tylko 200km. Odhaczamy się na liście, wpłacamy kaucję i mamy kluczyk do domku. Z powodu zaistniałych roszad, jesteśmy jedynymi lokatorami. W sumie to nikt nie lubi ścisku ;]. Rozpakowujemy graty i jedziemy do pobliskiej wsi zrobić zapasy lokalnych trunków i kiełbasy na ognisko. Wieczór standardowo: przy ognisku, kilka znajomych twarzy ze zlotu w 2009 roku i jak zwykle pogaduchy o sprzętach, podróżach i planach. Po przechyleniu kilku złocistych trunków stwierdzamy, że trzeba iść spać. W końcu jutro rajd i trzeba mieć jako taką formę.

Dzien 2

Rano budzi mnie gang silnika z przelotowych (czyt. pustych) tłumików, normalnie bym się wkurzył ale nie tutaj i nie dzisiaj. Zbieramy się na śniadanie, które okazuję się wielką wtopą logistyczną ze strony ośrodka. Czekamy jakieś 45 na złożenie zamówienia a później jeszcze kilkanaście na realizację. W trakcie śniadanie poznajemy Wildera jeżdżącego na BMW F650SG Dakar, namawia nas na zaliczenie odcinków specjalnych (offroad). Nie wiedząc w co się pakujemy zgadzamy się, to będzie hardcore bo mamy stricte szosowe opony. Nowo poznany kolega jest z Katowic więc wszystkie ścieżki w okolicy zna jak drogę do piwnego koło swojego domu. OSy są super, leśne drogi, szutry. Mijamy kolejno zamek w Mirowie, Bobolicach a później Ogrodzieniec, wszystko wygląda znajomo, bo przecież tutaj byłem z plecaczkiem w 2008 roku. Odpuszczamy sobie Odcinki Specjalne wiodące przez pustynię, w końcu ani opony ani technika nie ta. Przychodzi nam też pokonać leśną drogę ze zwalonymi drzewami, swoim boxerem ledwo mieściłem się pomiędzy drzewami, chłopaki na swoich małych i lżejszych GSach zostawili mnie w tyle, ale dałem radę. Nasza trasa liczyła 200km, w tym połowa poza asfaltem, o zmierzchu szczęśliwie dojeżdżamydo bazy. Przyznam się, że offroad jest wymagający, zarówno dla sprzętu jak i dla kierownika. I wbrew pozorom, jazda motocyklem w takich warunkach wymaga kondycji. Dlatego polegliśmy po trzech piwach :)

Dzień 3

to czas powrotu. Do miejscowości Końskie (na południowy wschód od Łodzi) jedziemy razem, później każdy odbija w swoją stronę. Z powodu zaistniałych okoliczności (pogrzeb pary Prezydenckiej) wioski przez które jedziemy praktycznie są wymarłe. Brak pieszych, brak aut. Momentami czuję się jak w filmie „28 dni później”. Szybkie pożegnanie i rozjeżdżamy się w przeciwnych kierunkach. W okolicy Piotrkowa widzę hordy motocyklistów wracających z Częstochowy ze zlotu Gwieździstych. Ech… nie dla mnie takie spędy.

Reasumując, weekend super, miło było znowu odwiedzić ten piękny zakątek naszej Ojczyzny. A teraz… no własnie dokąd teraz?

Czytaj resztę wpisu »

Drzewica

2010
04.28

Pomysł wyjazdu do Drzewicy pojawił się już na początku sezonu, realizacja troszkę się opóźniła ale w końcu się udało. Rzut planu na forum Adv i jest dwóch chętnych. Startujemy w sobotę (24.10) w samo południe. Lecimy tylko bocznymi drogami. Przy okazji testuję nowo zakupioną nawigacje. W końcu pozbyłem się tragicznej automapy, toż to koszmar był jakiś. Trasa bardzo przyjemna, ok 90 km w jedną stronę. Sam zamek to oczywiście ruiny, nie brakuje również fosy. Niestety nie można wejść do środa, szkoda. Wracając prowadzę grupkę przez dobrze znane wiochy w okolicy Tomaszowa. Na jednym ze słupów dostrzegam bociany. Tak! Jesteśmy uratowani, wiosna w końcu przyszła.

Kilometraż: 200

Czytaj resztę wpisu »

10 kwietnia…

2010
04.12

to data która na długo zapadnie wszystkim Polakom. W związku z tragicznymi wydarzeniami wszystkie imprezy zostały okrojone, odwołane, przeniesione. Tak więc planowana akcja „Poznaj Historię Polski Etap I” odbędzie się prawdopodobnie 7 maja (wielkie może). W sobotę odbywała się akcja „Motoserce„. Miał być koncert, zbieranie krwi i parada. Mimo nie rozpieszczającej aury stawiliśmy się na rynku w Manu, koncertu rzecz jasna nie było, ogólnie cicho i raczej kulturalnie. Tego wymagała ta wyjątkowa sytuacja. Na rynku pojawiło się kilkadziesiąt maszyn, więc raczej bida z nędzą jak na takie miasto. W większości to ciężkie cruisery ociekające chromem chociaż było kilka perełek jak custom czy stary M72. Paradę odpuściliśmy sobie na rzecz objechania punktów które chcemy pokazać w przyszłości: jak pałac Herbsta, Księży Młyn, pałac Schaiblera, Poznańskiego itp… W między czasie moje moto było eksponatem w sesji ślubnej… szkoda że nie poprosiłem o foty… no cóż.

Już w piątek uderzam na III zlot ADV w Morsku, a w niedziele jak bozia pozwoli to nawet na zlot Gwieździstych się załapię. Obaczym. Poniżej kilka fot z soboty.